Martyna dała mi trochę nadziei. Może jest jakaś szansa na spotkanie Charliego. Ale nie jako gwiazdę...tylko chłopaka. Mój pobyt w Londynie niedługo się kończy,a nie spotkałam ich. O kurde! Zapomniałam jej powiedzieć gdzie jestem. Może wtedy było by jej łatwiej nas poznać. Teraz to już za późno. Muszę czekać na cud,że o mnie nie zapomni.
-mamo,idę się przejść
-ani mi się waż
-wyjdę tylko tu do parku-przecież i tak nie spotkam Charlsa
-no dobrze to idź
No i wyszłam.
W tym samym czasie Charlie:
Tak się cieszę z ich szczęścia. Jestem z siebie dumny,w końcu trochę się do tego przyczyniłem. Szedłem sobie po parku wpatrzony w ekran telefonu,kiedy poczułem ,że ktoś na mnie wpada.
-ej,co jest!-krzyknąłem
-ja,ja przepraszam-moim oczom ukazała się dziewczyna. Wyglądała na przestraszoną i zagubioną ,chyba płakała.
-nic się nie stało. To moja wina.
-nie to ja jestem gapą. O matko,Charlie??
-w samej osobie . Bambino?
-aż tak widać?
-hmmm. twoja mina była jak mina Leo gdy widzi nutelle
-hahhaa dobre porównanie-ma śliczny uśmiech
Julka:
Chyba śnie. Od dawna marze s spotkaniu z chłopakiem ,który od tak pojawia się przede mną. I jeszcze na niego wpadam? Oby nie pomyślał ,że jestem niezdarą...
-wiesz,chyba powinnam już wracać
-a musisz?
-no niby nie muszę
-to zostań...jeśli chcesz
- w sumie, może być fajnie- Czy Charlie Lenehan , ten Charlie Lenehan właśnie chce żebym z nim została?- co ty tu właściwie robisz?
-mieszkam tu
-serio Charilie? Serio?-zaśmiałam się
-taki żartowniś ze mnie-gdy sie uśmiecha ma takie słodkie dołeczki -a tak serio to przychodzę tu pomyśleć
-a dziś na co nadeszła kolej?
-em,nie chcę cię zanudzać
-spokojnie,nie grozi mi to
-może innym razem,okej?
-będzie inny raz?
- mam nadzieję-i te motylki w brzuchu MASAKRA!
- mieszkasz w Londynie?
-nie...
-a powiesz mi gdzie?
-a jak przyjedziesz do mnie i mi coś zrobisz? Możesz być niebezpieczny-to mu powiedziałam
- no bój się mnie!-krzyknął i rzucił się w moją stronę. Podłożyłam mu nogę i się przewrócił.
-Zemsta jest słodka...-pociągnął mnie za sobą
-hahaha -śmieliśmy się z siebie na wzajem
- no więc powiesz mi gdzie mieszkasz?
-teraz to na pewno nie!-spojrzał na mnie miną zbitego psa i jak ja mam mu odmówić
- Z Polski
- Na prawdę? Leo tam właśnie jest.-słyszałam zachwyt w jego głosie.
- tak wiem-uśmiechnęłam się.
-wiesz?
-Haloo każdy kto ma jakikolwiek portal społecznościowy to już to wie
-no tak nie wpadłem na to
-oj głupi głupi
-nie jestem głupi
-nie?
-osz ty!-zaczął mnie łaskotać a ja zwijałam się ze śmiechu
Siedzieliśmy tak z dobre dwie godziny. Rozmawiając o wszystkim i o niczym tak na prawdę.
- a za co to?-spytałam gdy mnie przytulił
-za miły dzień. Dzięki tobie choć na chwilę się uśmiechnąłem
-tak ale nadal nie wiem czemu jesteś smutny
-to na...
-inny raz..tak wiem-przerwałam mu
-widzisz jak mnie rozumiesz
Nagle usłyszałam melodie z mojego telefonu: to Hopeful
- znajoma muzyka
-czyżby ? To mama muszę odebrać
.......
-Charlie muszę już iść. Jednak wcześniej wracam do Polski. Cudownie było Cię spotkać. Ale muszę się śpieszyć. Zawsze będę pamiętała ten dzień. Mam nadzieję,że do zobaczenia...-pocałowałam go w policzek i odbiegłam zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
Charlie:
- czekaj!!-zawołałem ale była już za daleko. Nie mam do niej żadnego kontaktu. Nie znajdę jej spośród tylu fanek...
No i mamy kolejny rozdział. Teraz trochę o Charliem. Jak myślicie spotkają się jeszcze?
Całuski MaRtYnA :))
Mega *.* xD zapraszam do mnie :3
OdpowiedzUsuń