środa, 30 grudnia 2015

compicated

Rozdział 7
Martyna:
Dojechaliśmy na miejsce spotkania. Było z 15 osób. Dziewczyny podbiegły do Leo,robiły zdjęcia,rozmawiały...Pytały o Charlsa. To miłe ale z drugiej strony straszne,że chciały spotkanie tylko z Leondre. Ale Leoś nie pozwolił na to. Rozmawiał z Charliem na skype przez cały nasz pobyt w Warszawie. A zanim tu przyjechaliśmy spytał się go o zgodę. Bambinos robiły sobie zdjęcia z tabletem Leo na którego ekranie był mój drugi książę. To takie urocze ,że Leo nie daje NIGDY pokazać ,że jest faworyzowany. ,,Jak bracia" -uwielbiam gdy to mówią. Ale i tak to musiało śmiesznie wyglądać dla przechodniów. 

-cześć.Mogę sobie zrobić z Tobą zdjęcie?-spytała się mnie jedna z dziewczyn gdy pisałam coś w telefonie
- ze mną? dlaczego?
-bo jesteś dziewczyna Leo-ale mi argument pomyślałam
-nie jestem jego dziewczyną
-jesteś,tak napisał-no tak zapomniałam o tym ale myślałam,że nie wezmą tego na poważnie

Charlie:
Rozmawiać z fanami z Polski siedząc u siebie w domu na kanapie w UK ? Już nic mnie nie zdziwi. Niedługo po tym jak natknąłem się na Julkę,która nie zostawiła po sobie żadnego śladu,zadzwonił Leondre. Jest mega bratem.Gadałem tak z dobrą godzinę. Dziewczyny robiły sobie ze mną zdjęcia. Właściwie z tabletem Leo na którego ekranie byłem. Jak to śmiesznie brzmi,a pewnie jeszcze lepiej wygląda. Od razu poprawił mi się humor. 

Martyna:
-ale nawet jeśli nie jesteś-ciągnęła dziewczyna- to nie ważne. Sprawiasz,że na jego twarzy pojawia się uśmiech. To się liczy najbardziej. 
-oo.... to bardzo miłe.-powiedziałam i przytuliłam Zuzę,bo tak miała na imię. 
-proszę weź mój numer i dzwoń kiedy będziesz miała jakikolwiek problem lub gdy będziesz chciała sie po prostu wygadać
- Wow, serio?
- tak. Nadal jestem Bambino a one się wspierają.

Leondre:
Podczas rozmowy z dziewczynami spojrzałem w stronę Tini. Jak ona to robi,że każdego od razu do siebie przekonuje? No mnie na to złapała hahhaa 
-hej! Nie chcę przeszkadzać...
-chcesz-powiedziała Tini
-nie przerywaj -zaśmiałem się,a jej kąciki ust uniosły się lekko- ale widzę,że to ty jesteś tu dzisiaj królową-objąłem ją w talii.
- oooo....jak słodko-słychać było szepty dziewcząt.
- oj przepraszam muszę odebrać... mama-ostatnie słowo wyszeptała mi do ucha
-No dobrze. Teraz jesteście wszystkie moje-powiedziałem dumnie i odeszliśmy parę metrów dalej , a Martyna odeszła w drugą stronę

~~ 5 minut później~~
Zagadałem się. To trochę dziwne. Dziewczyny zaczęły się śmiać z mojego zauroczenia nutellą. No co ja poradzę? Spojrzałem w stronę gdzie stała Tini. Nie było jej tam....

Ohohoho. I co teraz? Tego się nie spodziewaliście ,prawda??
                                                                                       MaRtYnA :))

piątek, 25 grudnia 2015

Z uśmiechem jej do twarzy

Julka-dziewczyna z twittera
Martyna dała mi trochę nadziei. Może jest jakaś szansa na spotkanie Charliego. Ale nie jako gwiazdę...tylko chłopaka. Mój pobyt w Londynie niedługo się kończy,a nie spotkałam ich. O kurde! Zapomniałam jej powiedzieć gdzie jestem. Może wtedy było by jej łatwiej nas poznać. Teraz to już za późno. Muszę czekać na cud,że o mnie nie zapomni.
-mamo,idę się przejść
-ani mi się waż
-wyjdę tylko tu do parku-przecież i tak nie spotkam Charlsa
-no dobrze to idź
No i wyszłam.

W tym samym czasie Charlie:
Tak się cieszę z ich szczęścia. Jestem z siebie dumny,w końcu trochę się do tego przyczyniłem. Szedłem sobie po parku wpatrzony w ekran telefonu,kiedy poczułem ,że ktoś na mnie wpada.
-ej,co jest!-krzyknąłem
-ja,ja przepraszam-moim oczom ukazała się dziewczyna. Wyglądała na przestraszoną i zagubioną ,chyba płakała.
-nic się nie stało. To moja wina.
-nie to ja jestem gapą. O matko,Charlie??
-w samej osobie . Bambino?
-aż tak widać?
-hmmm. twoja mina była jak mina Leo gdy widzi nutelle
-hahhaa dobre porównanie-ma śliczny uśmiech

Julka:
Chyba śnie. Od dawna marze s spotkaniu z chłopakiem ,który od tak pojawia się przede mną. I jeszcze na niego wpadam? Oby nie pomyślał ,że jestem niezdarą...
-wiesz,chyba powinnam już wracać
-a musisz?
-no niby nie muszę
-to zostań...jeśli chcesz
- w sumie, może być fajnie- Czy Charlie Lenehan , ten Charlie Lenehan właśnie chce żebym z nim została?- co ty tu właściwie robisz?
-mieszkam tu
-serio Charilie? Serio?-zaśmiałam się
-taki żartowniś ze mnie-gdy sie uśmiecha ma takie słodkie dołeczki -a tak serio to przychodzę tu pomyśleć
-a dziś na co nadeszła kolej?
-em,nie chcę cię zanudzać
-spokojnie,nie grozi mi to
-może innym razem,okej?
-będzie inny raz?
- mam nadzieję-i te motylki  w brzuchu MASAKRA!
- mieszkasz w Londynie?
-nie...
-a powiesz mi gdzie?
-a jak przyjedziesz do mnie i mi coś zrobisz? Możesz być niebezpieczny-to mu powiedziałam
- no bój się mnie!-krzyknął i rzucił się w moją stronę. Podłożyłam mu nogę i się przewrócił.
-Zemsta jest słodka...-pociągnął mnie za sobą
-hahaha -śmieliśmy się z siebie na wzajem
- no więc powiesz mi gdzie mieszkasz?
-teraz to na pewno nie!-spojrzał na mnie miną zbitego psa i jak ja mam mu odmówić
- Z Polski
- Na prawdę? Leo tam właśnie jest.-słyszałam zachwyt w jego głosie.
- tak wiem-uśmiechnęłam się.
-wiesz?
-Haloo każdy kto ma jakikolwiek portal społecznościowy to już to wie
-no tak nie wpadłem na to
-oj głupi głupi
-nie jestem głupi
-nie?
-osz ty!-zaczął mnie łaskotać a ja zwijałam się ze śmiechu

Siedzieliśmy tak z dobre dwie godziny. Rozmawiając o wszystkim i o niczym tak na prawdę.


- a za co to?-spytałam gdy mnie przytulił
-za miły dzień. Dzięki tobie choć na chwilę się uśmiechnąłem
-tak ale nadal nie wiem czemu jesteś smutny
-to na...
-inny raz..tak wiem-przerwałam mu
-widzisz jak mnie rozumiesz

Nagle usłyszałam melodie z mojego telefonu: to Hopeful
- znajoma muzyka
-czyżby ? To mama muszę odebrać
.......

-Charlie muszę już iść. Jednak wcześniej wracam do Polski. Cudownie było Cię spotkać. Ale muszę się śpieszyć. Zawsze będę pamiętała ten dzień. Mam nadzieję,że do zobaczenia...-pocałowałam go w policzek i odbiegłam zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.

Charlie:
- czekaj!!-zawołałem ale była już za daleko. Nie mam do niej żadnego kontaktu. Nie znajdę jej spośród tylu fanek...


No i mamy kolejny rozdział. Teraz trochę o Charliem. Jak myślicie spotkają się jeszcze? 
                                                                                           Całuski MaRtYnA :))

wtorek, 22 grudnia 2015

Poland is the best!

Obudziłam się wcześnie. Leoś jeszcze spał. Tak słodko wyglądał/ Musiałam mu zrobić zdjęcie. Wysłałam Charliemu i wstawiłam na twittera i instagrama. Po chwili miałam już ze sto wiadomości,typu:
,,jesteś z Leo? " lub,,Mieszkasz w Polsce a on u ciebie jest?" albo też ,,Błagam przyjedźcie do Warszawy!!!"

Postanowiłam coś tym zrobić. Leo spał więc napisałam posta na grupie Polish Bambinos:

Cześć wszystkim:)
Jestem Martyna i pewnie większość z was mnie nie zna. Ale ni to jest najważniejsze. Możecie mi nie wierzyć ale w moim łóżku leży teraz Leondre. Tak ten Leondre. To niewiarygodne ale tak jest. Z resztą na jego snapie i twitterze są moje zdjęcia i filmiki z wczoraj z nim. Więc to dla niedowiarków :) Ale nie wiem po co miałabym kłamać. Dużo dziewczyn pisało do mnie czy przyjedziemy do Warszawy. A więc ja nie mieszkam w Warszawie ale niedaleko. Leo jeszcze śpi ale postaram się go przekonać żeby się z wami spotkał. Przyjedziemy i to nie żart. W sumie nie będzie miał wyjścia jak mu powiem o Bambinos. Kocha Was wszystkie . W takim razie do zobaczenia o hmm??? 15 pod Pałacem koło schodów?
Mam nadzieje że przyjdziecie :)) Papa księżniczki xx

Po chwili miałam już mega dużo wiadomości. Dziewczyny mi dziękowały i pisały różne miłe rzeczy. Ale zdarzały się też wyjątki. Zazdrość nie ma granic. Ja to wiem ale sobie z tym poradzę...O Leo się budzi
-hej ,już wstałaś?
-tak aniołku. I mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia
-tak?
Leondre:
Moja piękna nawet rano zaspana wygląda słodko. Powiedziała mi o wszystkim. Tak dba żeby wszystkim było dobrze. Pojedziemy się spotkać z dziewczynami.
-Co ty robisz Leo?- zacząłem się z nią droczyć. Kocham jak się denerwuje
- no wieź nie łaskocz mnie bo..
-bo?
-chcesz tego chcesz?-weszła na mnie i zaczęła mi robić policzki jak w reklamie,,Kubusiu babcia przyjechał" którą pokazywała mi wczoraj.
- osz ty!-zaczęliśmy się denerwować na wzajem


Leo poszedł się szykować.siedzę sobie na twitterze i patrze: nowa prywatna wiadomość. Od razu ją odczytuję bo nie za często ktokolwiek do mnie pisze.
-hej,widzę że jesteś Bambino- nie tylko ;pomyślałam
- tak , ooo widzę że ty też siostry <3
Jak ja lubię takie sytuacje. Każda wiadomość od jakiejkolwiek Bambinos to wielka radość dla mojego serducha. Myślę,że chłopcy cieszyliby się gdyby wiedzieli jak bardzo Bambinos się wspierają. Tworzymy jedną wielką(rozrzuconą po całym świecie) rodzinę. No ja jestem akurat na grupie Polish Bambinos(więc po całej Polsce) :))
Pisałyśmy  bez przerwy. Na początku wszystko było okej ale potem zauważyłam,że coś jest nie tak. Ja jak to ja zawsze muszę wiedzieć o co chodzi. Więc zaczęłam się dopytywać. Ale może nie potrzebnie .... Nie!!! Potrzebnie!!! Ona mnie potrzebuje, potrzebuje siostry!!!

- hej co się dzieje?-spytałam
- nie nic ,czemu pytasz?- ohoo
- wiesz może Cię nie znam za dobrze,praktycznie wcale ale widzę bo tym jak piszesz że coś Ci jest
- no jest ,jest...
-mów!
- nie odpuścisz ,prawda?
- nigdy.
- no dobra ale to może się wydawać głupie
- wszystko zniosę i nic mnie nie zaskoczy...Uwierz dużo przeszłam ostatnio
- o a co się stało?-typowy chwyt na zmianę tematu
- ej! nie zmieniaj tematu. Ty mów pierwsza a ja Ci może kiedyś opowiem- choć i tak mi nie uwierzysz
- zakochałam się w Charliem- a to nowość-ale tak na prawdę.  Miałam z nim okazję porozmawiać więcej niż 30 sekund  i on jest moją bratnią duszą. Nie jako idol tylko jako ktoś więcej. Z resztą ty coś o tym wiesz ,prawda?
- a myślałam że mi nie uwierzysz
- zdjęcia nie kłamią, a ty nie masz po co kłamać

Chciałabym jej pomóc bo wiem,że Charlie też potrzebuje kogoś bliskiego. Ale musimy jechać już do Warszwy.
-słuchaj ja muszę teraz juz iść. Ale OBIECUJE że ci pomogę. Razem nam sie uda. Przyrzekam że zrobię co w mojej mocy żeby się udało.
-dziękuję,wiedziałam że mogę na ciebie liczyć. Bay..


No i kolejny :)) Dziękuję za komentarze 
                                                             MaRtYnA



piątek, 18 grudnia 2015

Kilometry?Nie istnieją!

Minęły zaledwie dwa dni a ja czuję jakby minęły wieki od mojego ostatniego spotkania z chłopcami. A jak ja sobie to tylko wymyśliłam ? Nie,on mnie na prawdę kocha. Przez te dwa dni zdążyłam napisać z nim już z tysiąc sms ów i gadać godziny na skype. Moja pamięć jest zawalona snapami . Chyba wykrakałam. Dzwoni do mnie obcy numer. Znowu?
-haloo?
-hej Tini
-Charlie?
-tak to ja
-co się stało? z jakiego ty numeru dzwonisz?
- a no tak zapomniałem. Wziąłem telefon mamy,bo mój padł.- nic dziwnego on ciągle ładuje telefon,ja też z resztą.
-musisz coś zrobić.Leo nie daje mi żyć.Ciągle ale to ciągle o tobie mówi.
- przeszkadza ci to?
-nie o to chodzi, tylko on tak za tobą tęskni,że nie może sie na niczym innym skupić.
-to niech do mnie przyjedzie
-serio?
-no tak! Strasznie tego chce.
-powiem mu to
-ale nie mów że to ja ci podpowiedziałam.
-udasz że to niespodzianka?
-jak ty mnie znasz-zaśmialiśmy się
Podałam mu adres i wszystko co potrzebne. On jest jest taki kochany. tak bardzo bym chciała żeby był jeszcze bardziej szczęśliwy. To będzie trudne ale ja coś z tym zrobię.
Charlie:
Idę do Leo. To się chłopak zdziwi.
-stary,jedziesz do niej!-wołam do niego
-co? kogo?jak?-idiota
-kogo kochasz?
-aaaa
--aaaa no właśnie. Wziąłem adres od jej mamy-skłamałem-w weekend musisz do niej jechać bo na pewno też tęskni
-dzięki bracie. Ty zawsze masz pomysły..-no może nie do końca ja ale pomagałem!


Piątek.Wreszcie trochę odpocznę od szkoły. Leo się nie odzywał. Charlie tylko wysłał mi parę wiadomości. Zapomnieli o mnie?
Dzwoni Leo. Ufff.. co za ulga.
-hej księżniczko. Masz trochę czasu?
-dla ciebie zawsze. 
-no to wychodź na dworzec-o matko! Zapomniałam!
-jaki dworzec?-udam głupią
-no ten od pociągów.
-po co?-hahhaha
-wyjdź to sie przekonasz,zrób to dla mnie
- no dobra,dobra.-poszłam
Mam blisko więc to nie trwało długo. 
-LEO!!!-wydarłam się a wszyscy sie na mnie patrzyli jak na idiotkę. Ni obchodzi mnie to. On tu jest. Jest dla mnie. 
-hej piękna.


Leondre:
Jej zapach,tego mi brakowało.
-a Charlie?
-Nie mógł przyjechać. Ale za to jest moja mama. Samego by mnie nie puściła.
-no nić dziwnego Leo. Nadal nie wierze ,że z tak daleka przyjechałeś .
-przyzwyczaj się do tego. -objąłem ją w talii i szliśmy tak do jej domu a mama szła z nami.
-dzień dobry Pani. Prawie bym zapomniała-dba o wszystkich kochana
-Dzień dobry kochanie.Dużo o tobie słyszałam.
-mam nadzieję,że same dobre rzeczy-ona umie zdobyć każdego
-tak tylko dobre-tak trzymaj mamuś

Martyna: 
A co powie mama ? Zapomniałam ją uprzedzić.
Leo zaczął mnie ganiać więc droga do domu była ciekawa. 
-ała...-powiedziałąm
-co sie dzieję?-spytał spanikowany Leondre
-spokojnie to tylko kolano. Trochę boli bo miałam z nim problemy.
-niepotrzebnie biegałaś
-hyyy? a kto mnie do tego zmusił?
-no jaaaa-przeciągał ostatnia literę wyrazu, tak słodko
-musisz ponieść karę
-już się się boje
-nie,Leo ,serio musisz ponieść, ja nie żartuję
- ale co ??-jaki on jest głupiutki czasem
-mnie Leo,nie dam rady iść dalej
-od początku wiedziałem-powiedział zakłopotany
-jadne jasne słonko
-słonko?
-tak się mówi czasem na kogoś kogo sie kocha 
-oj tak na ulicy? Mamo! Ona mi się oświadcza!-co za głupek.
-To przyjmij!-zawołała mama Leo z oddali
-coś ci nie pykło mój książe
-skoro książę ,to wskakuj
-jesteś pewny?
-czemu nie?
- ale ja ostrzegałam ,pamiętaj
-omg jaka ty jesteś..
-ciężka! wiedziałam dlatego nie chc..-przerwał mi
-co ty głupolu.Jestem tak lekka,że prawie cie nie czuje
Po czym przerzucił mnie na swój bok i  zaczął całować.




Dotarliśmy do domu. Stanęłam w drzwiach sama.
-no wchodź Martyna,bo przeciąg robisz-żeby o przeciąg chodziło
-nie mogę
-jak to nie możesz?
-bo mamy gości. 
-gości? nikogo nie zapraszałam.
-ja też nie i to jest niespodzianka.Pamiętasz jak byłam na koncercie?
-no pewnie,sama cię wiozłam.
-właśnie. Charlie i Leo. BaM. Moi idole. A teraz cos więcej...rozumiesz?
-nie....-nie ułatwiasz mi tego mamo
-ostatnio byłam w Wawie,tak?
-no byłaś.
-wiesz czemu?
-nie chciałaś powiedzieć
-pojechałam,bo Leondre chciał si ze mną spotkać.I on tu jest ze swoją mamą. Zrobił mi niespodziankę. Nie złość się,bo ja go kocham. Już nie tylko jako idola...-zarumieniłam się- chodźcie -powiedziałam
-Dzięń dobry-Leo misiek zaczął mówić
Weszli i rozmawialiśmy dość długo. Leo cały czas wypytywał o mnie moją mamę. Ciekawski jest. To urocze,że chce mnie lepiej poznać.
W pewnym momencie zatrzymał mi się świat przed oczami. Zaczęłam płakać. Ze szczęście. Że mam przy sobie wszystko to co kocham najbardziej. Szkoda tylko że bez Charliego i wtedy zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-co jest księżniczko?
-nic, wzruszyłam się
-oooo-przytulił mnie

-o mamy trochę problem. Kto gdzie będzie spać. 
-no to ja z tobą u ciebie Córeczko a Leo tu z mamą.
- a .-powiedziałam smutna
- a może my jakoś tutaj razem sie prześpimy a dzieciaki tam?-kocham tą panią, czyta mi w myślach
-myślisz,że to dobry pomysł?-mamo!
-tak,przecież będziemy obok.
-no to zgoda.

Wykąpałam się i przebrałam:

Weszłam do pokoju a Leo już leżał na moim łóżku. Wpatrywał się we mnie.
- czemu się tak patrzysz?Jestem gdzieś brudna?
-tak jesteś-zaciągnął mnie na łóżko i pocałował

Gdy już ochłonęliśmy powiedziałam:
-cieszę się że tu jesteś,że cię mam choć na chwilkę.
-masz mnie na zawsze, ja teraz jestem tu a za tydzień widzę cię u siebie
-rozumiem że to propozycja
-nie. to Rozkaz
-tak jest panie generale!-zasalutowałam 
-na razie musimy dać tak radę, ale niedługo mogę się przeprowadzić do Polski
-nie możesz i dobrze o tym wiesz.
-dlaczego niby?
- bo masz Charliego. Bo masz tam życie. Zespół..
-a tu mam ciebie..-zaraz się popłaczę. Stało się płaczę.
-nie płacz księżniczko. Nie damy się. Razem pokonamy wszechświat
-Ohh Leo
-wiem wiem jestem słodki
-jesteś-powiedziałam zapłakana
-nie myśl teraz o tym. niedługo wakacje 
-niedługo?
-no tylko parę miesięcy. Przyjedziesz do mnie na całe wakacje. Będziesz jeździła z nami na koncerty. Charlie pewnie się ucieszy.
-tak będzie
-dobra,teraz już śpij kochanie.
-zaraz. musimy wysłać snapa Charliemu-jak powiedziałam tak się stało. Robiliśmy idealny zdjęcie z godzinę. A to ja coś nie tak a to Leo. On bardziej niż ja. Te pięknie ułożone włosy.Zawsze idealnie..ehh musiałam się ugryźć w język żeby go znowu nie pocałować.
- Dobra już wysłałem. Na tt też.Oznaczyłem się i  napisałem że jesteś moją dziewczyną.
-Leo czy ty wiesz co to oznacza?
-tak,że każdy cię pokocha tak mocno jak ja. Dobranoc księżniczko.-pocałował mnie w czoło i zasnęłam bardzo szybko,zmęczona dzisiejszym dniem.


No i kolejny rozdział, wszystko układa się dobrze... czy na długo??
                                                           MaRtYnA 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Call me maby

Zdążyłam przymknąć oczy... zadzwonił mi telefon. Numer nieznany...
- halo?-pytam zdziwiona
- kocham cie my Polish Queen 
Zamarłam.Czy to się dzieje na prawdę?
-Leo to ty?
-no ja ja. a co myślałaś, że o tobie zapomnę?
-szczerze?
-zawsze
-tak właśnie myślałam.
-dzięki wiesz. Nie odzywaj się do mnie- obrażalski
-Leo?
-tak?
-ale to ty do mnie dzwonisz nie ja do ciebie
-no dobra,dobra wybaczam Ci.- podobno dziewczyny są zmienne
-chciałeś coś powiedzieć?a jak po koncercie w ogóle?-wydusiłam z siebie po chwili
- po koncercie cudownie.Polskie Bambinos są tak ciepłe i kochane.
- dzięki-powiedziałam zadziornie
-i skromne-dodał
- tak,to nasza wada wrodzona-słyszę jak się śmieję 
- śmieszna jesteś. Mam pytanko?
-no słucham-powiedz to Leondre,powiedz...
-chcesz się jutro spotkać?-CO?
-nie rozumiem.
-jesteśmy jutro jeszcze w Warszawie. I mamy wolny ranek. Chcesz się z nami spotkać?
-jeszcze pytasz? Pewnie,że chcę..
Leondre: 
Ufff. zgodziła się  Co ja bym zrobił gdyby było inaczej. Ciężka sprawa. Teraz tylko muszę Charlsa namówić. On się zgodzi. Braci się nie traci,a on zawsze mnie wspiera.Obgadałem z Tini kiedy i gdzie się spotkamy. Ma taki cudowny głos. Aż się nie chcę rozłączać. Ale muszę pogadać z bratem dlatego to było konieczne.
Wysłałem tylko sms a 
Do : Princess Tini
Już tęsknię. Do jutra księżniczko. xx
Po chwili otrzymałem odpowiedz:
Od: Princess Tini
Też tęsknię. Włóż jutro koronę mój książę <3
Genialna jest. Wiem,że ona żartuje ale zrobię to dla niej.Dobra idę do Charliego. Ubiegł mnie i wszedł do mojego pokoju.
-hej bro
-elo. Mam mega zadanie dla nas jutro. Tini przyjeżdża i chcę żeby zapamiętała ten dzień jak najlepiej.
Charlie:
-Zaprosiłeś ją tu?-zdziwiłem się. Zna ją od paru godzin.
-stary ja nie mogę przestać o niej myśleć.
-wiem o czym mówisz. Znam to uczucie.
- ej przepraszam,zapomniałem.
- nie ma sprawy.
Ciągle czuję ból po stracie mojej dziewczyny. Dużo czasu już minęło od naszego rozstania ale to szybko nie mija.
-jasne,że ci pomogę.-jak by inaczej?
- wiedziałem,że mogę na Ciebie liczyć.
Ranek:
Martyna:
Tak strasznie się denerwuję. Dojechałam i czekam.


A co jeśli nie przyjdzie? Na co ja liczę?
-Tini!-usłyszałam Leo
Leondre:
Zobaczyłem ją i bez chwili namysłu pobiegłem w jej stronę zostawiając Charliego.
-hej moja piękna
-cześć tęskniłam
-ja też,zobacz co mam na głowie

Martyna:
Razem z Charliem na głowach mięli korony. Moje księżniczki.
-ty wiesz,że ja żartowałam?
wiem-po czym podszedł do mnie i dał mi buziaka
-a to za co?
-za to,że jesteś- jak on to robi że czuje się jakbym latała?
-to też chcę ci coś dać
- a co to takiego?
-a co najbardziej teraz chcesz?
-przytulić Cię bardzo mocno i nie wypuszczać
-Król mówi król ma-po czym go przytuliłam
- ooo., jak słodko-powiedział Charlie
-zazdrościsz?-powiedział Leondre
-hej Charlie!-krzyknęłam i podbiegłam do niego
-hej księżniczko.jak tam?
-fajnie. Cieszę się że jestem tu z wami.
-Leo nie mógł przestać o Tobie gadać-szepnął Charlie,Zarumieniłam się.
-ej miałaś mnie nie zostawiać-wydarł się Leo
-ale ty jesteś zazdrosny.Już cie nie lubię-powiedziałam i się odwróciłam. Zaraz poczułam ,że ktoś mnie łaskocze. No jasne że Leo.
- ała miałeś się do mnie nie odzywać. -zaczęłam uciekać- mówiłam że cię nie lubię- złapał mnie :
-wiem że mnie nie lubisz, ty mnie kochasz....
I wyglądało to tak:


Leondre:
-kocham?-spytała
-Kochasz,bo ja też kocham-no i stało się.
Powiedziałem jej co czuję. Wiem,że to szybko ale tak trzeba.

Martyna:
Co tu się przed chwilą wydarzyło?! Czy Leonde Devries właśnie wyznał mi miłość?
- no chyba się nie mylisz
- w czym?
- no wiesz w czym
-wiem ale chce to usłyszeć
-kocham cię glupku!
-ja ciebie też księżniczko
Charlie:
Jejku jak oni cudownie razem wyglądają. Co ja bym za to oddał. No i znowu myślę o mojej ex. To już koniec. Trzeba patrzeć w przód.
-ej! zakochańce ,idziemy coś zjeść?-krzyknąłem a oni przestali się całować
-znalazłeś sobie moment na bycie głodnym
- upss
- jasne ,idziemy już-powiedziała Tini. Ona jest jak dobra siostra. Oby to się nie zmieniło.

Martyna:
Kiedy Leoś poszedł zamówić zostałam sama z Charliem.
-chyba musimy pogadać-stwierdził
-tak ? o czym?
- cieszę się że jesteście szczęśliwi.
-to tak szybko. ja jestem zmieszana.
-domyślam się ale czuję że wam się ułoży. Mam tylko prośbę..
-słucham,słucham...
-nie skrzywdź go ..
-nie zamierzam
-nie,daj mi dokończyć. Nie skrzywdź go a ja nie pozwolę żeby on cię skrzywdził.
-jejku Charlie. Dziękuję jesteś kochany. Jak taki ...
-brat?
-właśnie. Jak brat.
- Zadbam o ciebie siostrzyczko-obiecał mi
-nie wątpię -uśmiechnęłam sie i przytuliłam go mimo dzielącego nas stolika.
- a co tutaj się dzieje?-spytał Leo ,niosący jedzenie
- właśnie zostaliśmy rodzeństwem-powiedział dumnie Charlie
- o proszę. Nie było mnie tylko pięć minut. A tu już takie rzeczy...
- no widzisz...-powiedziałam
-no to teraz jesteśmy rodziną-powiedział Leo obejmując mnie i klepiąc Charlsa w plecy.

Spędziliśmy cały dzień razem. Widzieliśmy Warszawe z góry,bo chłopcy zabrali mnie na lot helikopterem. Cudowne chwilę. Z cudownymi ludźmi. Ale wszystko co dobre , szybko się kończy.
- zaraz mam pociąg
-nie przypominaj mi-powiedział smutny Leo
-ej nie smuć się. Niedługo się zobaczymy. Jest snap,skype. Nigdy się ode mnie nie uwolnisz.
- chodź tu-wystawił ramiona i przytulił. Obejmował mnie tak mocno jak by miał mnie już nigdy nie zobaczyć.
Nie wytrzymałam. Łzy zaczęły spływać mi z oczu jak by ktoś wylał na mnie butelkę wody.
- księżniczko nie płacz. Nie lubię gdy jesteś smutna.
-jedzie....
-pa Charlie, Będę tęsknić. Opiekuj się nim.
-spokojnie,nie dam mu zginąć...
-wiem,dziękuję. kocham cie bracie-wtuliłam się w niego
-idź do niego,bo zaraz mi tam padnie-zaśmiałam się
-Do zobaczenia niedługo. Odwiedzę cię obiecuje...
-ja nie ...
-nie lubisz obietnic. Wiem. Ale ja ich nie łamię. Zadzwoniłem? Tak. Już zawsze tak będzie.
Przytulałam się do niego ciągle płacząc. Jak można zżyć się z kimś tak mocno ,przez zaledwie dwa dni. No dwa dni i pół roku. Ale to nie to samo co miłość do idola. To już inny poziom.
-kocham cię księżniczko, myśl o mnie.-powiedział gdy byłam już w przedziale i wysłał mi buziaka.
-ODJAZD!!!- krzyknął konduktor.
Ledwo co usiadłam i przetarłam oczy ,dostałam snapa:


Kocham ich! To moje stwierdzenie życiowe z dzisiejszego dnia...

niedziela, 13 grudnia 2015

Inna = Wyjątkowa

- hehehe , już mi się podobasz..-co on do mnie mówi?
- serio? Znaczy... nie ważne
-wszystko jest ważne księżniczko
-Tak... Dziękuję Ci za wszystko. Pewnie nie raz to słyszałeś ale ja i tak muszę Ci to powiedzieć. Jesteś razem z Charliem dla mnie ogromnym wsparcie....- gadałam i gadałam przez jakieś 2 minuty, po czym Leo mnie przytulił
- dużo słyszałem ale nigdy czegoś takiego.Czuję że jesteś inna od wszystkich ..
-jak inna?gorsza?-już ma mnie dość
- nie nie!
- to o co chodzi?
-szczera,prawdziwa i nie ,,wielbisz" mnie za to ,że jestem popularny tylko za to jaką jestem osobą i za to co robię dla innych
- tak właśnie jest- nie wierzę,że on to mówi właśnie do mnie
-  Jesteś wyjątkowa.Mam wrażenie,że nie jestem dla ciebie tylko idolem
-skąd te podejrzenia?
- tak jakoś czuje...i ...- i co ? no mów kochanie
- i ...?-ponagliłam go
- chcesz pogadać jeszcze po koncercie?
- Bardzo bym chciała ale...
-ale?
- ale mnie zapomnisz ja to wiem
- nawet gdybym chciał to nie dał bym rady- spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
- daj mi swój numer
-telefonu?
- tak?- głupia głupia głupia!
- no jasne że telefonu, a po co?
-bo tak -i to mina pedofila
- proszę- dyktowałam mu numer i nie wierzyłam że to nadal on...
- Zadzwonię obiecuję ale teraz muszę już iść...
- będę czekała,pozdrów Charlesa ,bo jest ciągle zajęty-właśnie jak mi się udało z nim pogadać dłużej niż 30 sekund? Farciara hahha
-muszę z nim jeszcze pogadać na M&G..
-Masz?-spytał zaskoczony
- tak - czułam jak robię się czerwona
- To do zobaczenia dzisiaj- pocałował mnie w policzek , a mnie przeszły ciarki.
Poszedł... a ja nadal myślę nad tym co mi powiedział... jestem inna niż wszyscy , że jestem wyjątkowa.
Czy można zakochać się w idolu tak inaczej niż miłością fanki?




Koncert oczywiście fenomenalny. Nie mogło być inaczej. Chłopcy bardzo się postarali. Widać,że czują się u nas dobrze. To świetnie,będą wracać. Nie wiem jak to zrobiłam ale stałam w pierwszym rzędzie. W pewnym momencie poczułam ucisk na klatce piersiowej.
-ałć-syknęłam. To barierka,wbija się we mnie. Osoby z tyłu się pchają. Ale no nic ja wszystko rozumiem. Każda chce sie poczuć dzisiaj wyjątkowo. Nagle...nie moim oczom ukazuje się schodzący po schodach Leondre. A co on robi? Pewnie idzie przywitać się z fankami.
-kocham cie my Polish Queen - stanął przy mnie ,spojrzał mi w oczy i powiedział mi to prosto w twarz.A jak by tego było mało pocałował moją dłoń. Czuje jak bardzo robię się czerwona. Ale co tam,moje marzenia się spełniają.  W drugiej części koncertu to Charlie do mnie podszedł. Zaczęło mnie to trochę zastanawiać...Miałam wrażenie jakby na scenie cały czas o mnie szeptali. Pewnie mi się zdawało.

Leondre:
 Ona jest niesamowita. Powala mnie z każdą sekundą. Nie znam jej a oddałbym jej wszystko.
- kocham cie my Polish Queen- zszedłem ze sceny i pocałowałem dłoń Martyny mówiąc te słowa. Zarumieniła się. To dobry znak.
-hej Charlie widzisz ją? Podejdź do niej , niech poczuje się wyjątkowa.-wskazałem na Tini
Ciężko mi mówić jej imię. Oby się zgodziła na moją ksywkę.
Charlie:
O co znowu chodzi temu chłopakowi? On to wiecznie coś wymyśli...Spodobała mu się fanka? Zaraz... ja ją pamiętam.Stała przed studiem. Jest mega miła...

Martyna:
Zawsze M&G było przed koncertem. Znaczy jak tam nie wiem ale tak słyszałam. Tym razem było inaczej.
Stałam w kolejce z godzinę i w końcu nadeszła moja kolej.
- hej moja piękna-powiedział Charlie,taki wspaniały
- cześć ,pamiętasz mnie?
-jak mógłbym zapomnieć-uścisnął mnie,wreszcie czułam się komuś potrzebna
-Tini?- krzyknął Leo

Leondre:
 No nie wierzę! Ona tu na prawdę jest.Myślałem,że już jej nie zobaczę.
-hej princess -dziwnie na mnie spojrzała. Pożegnała się z Charliem i podeszłam do mnie.
- Tini?- a no tak
- Tak,ciężko mi mówić jakoś twoje imie. Pewnie się naucze ale Tini mi do ciebie pasuje.
- nie ma sprawy.podoba mi się
-wiesz nie mamy teraz za dużo czasu-posmutniałem od razu
-wiem dlatego mi smutno.Ale wcześniej już ci powiedziałam co chciałam więc teraz mogę się tylko wami cieszyć-powiedziała to a ja czułem się jak w niebie. Charlie na mnie parzył ze zdziwieniem.
Charlie:
Jest tu tak wiele dziewczyn a jemu akurat ona zapadła w pamięć. Nie będę im przeszkadzać...
-hej Charles ,chodź do nas-zawołał Leo
- ja muszę zaraz iść i chcę się do was obu przytulić. Zawsze o tym marzyłam.-wtedy wtuliła się w nas
-Prosimy kolejną osobę o podejście. Dziękujemy za przybycie na koncert.
-ehh szkoda,że ten  facet skróca czas-powiedziałem
-niestety ale niedługo się zobaczymy,tak?-powiedziała Martyna do nas
-Tak!-krzyknął Leondre
-wiem że muszę już iść ale wcale tego nie chcę-Tini przytuliła się do mnie powiedziała co nieco i odeszła

Leondre:
-zadzwonię ,obiecuję-powiedziałem patrząc jej piękne niebieskie oczy
-nie obiecuj
-dlaczego?
-boję się obietnic
-boisz?dlaczego?
-bo ja się ich nie dotrzymuje to potem strasznie boli..
-nie będzie bolało,przyrzekam -podszedłem do Tini i pocałowałem ją w policzek
-ufam Ci. No to do zobaczenia.-powiedziała i odeszła...
Martyna:
Nadal nie mogę uwierzyć w to co się przed chwilką wydarzyło. Miałam cały swój świat w ramionach. Piękny ,kochany, zawsze wspierający ,uśmiechnięty Charlie i on...I Leo. Jeszcze parę godzin temu powiedziałabym: zwariowany chłopak o czystym serduszku,kochający nutelle i muzykę. Za obydwu oddałabym życie. Ale coś dziwnego stało się między mną a Leo. Coś czego nie czułam. Chciał ode mnie numer? Po co? Przecież i tak nie zadzwoni. Zapomni! Ja to wiem. Muszę przestać myśleć o nim w inny sposób niż jako idol.

Mama na mnie czeka pod klubem.
-cześć słonko. Nie pytam jak było bo twojej minie dużo da się odczytać-zaśmiałam się
-no nie mylisz się. Było mega! Oby więcej takich chwil.-popatrzyłam na nią błagająco
-możesz
-ale co?
-a o co pytasz?
-jeszcze o nic
-a o co chciałaś zapytać?
-czy mogę jechać na koncert w marcu
-no właśnie-skąd ona to wiedziała? KOCHAM JĄ!

Po godzinie dotarłyśmy do domu.Jestem padnięta. Wykąpałam się i położyłam na łóżku. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to telefon w dłoń i nadrabiamy cały dzień nieobecności. Snapchat! To jest cały mój świat w jednej małej rzeczy. Byłam na zdjęciach z koncertu na snapie Charliego.Nie wierzę. To chyba sen. Nie myślałam,że się uda. A co to? Snap Leosia. Ja? Jestem tam. Prawie na każdym zdjęciu. Coś niesamowitego. Leżałam sobie i powili przysypiałam. Nie było późno ale ja byłam tym wszystkim zmęczona.
Zdążyłam przymknąć oczy... zadzwonił mi telefo. Numer nieznany...


No i kolejny rozdział za nami. Jak wrażenia? Pozdrawiam
                                                                                 MaRtYna :*


sobota, 12 grudnia 2015

LUCKY !!!

Ostatnimi czasy moim całym światem był Bam. Pewnie się zastanawiacie co to? kto to? Jest to
zespół: Bars and Melody. Dowiedziałam się o nich nie tak dawno ale oddałam się im całym
sercem. Myślałam, że miną wieki za nim będę mogła ich spotkać.Nie wiedziałam kiedy znowu
przyjadą do Polski. Okazało się,że długo nie musiałam czekać. Tak się ucieszyłam!!!
Nawet mama się zgodziła ,co mnie bardzo zaskoczyło.Wcześniej nie mogłam jeździć na żadne
koncerty. Ale to dobrze,że teraz mogę ! :))
Nie wiedziałam czemu Bam tak mnie ,,zaczarowali'' Po prostu tak było.Ich piosenki nie są
puste i stworzone tylko po to żeby były. One niosą przekaz, który dociera do coraz
większej ilości osób.Są młodzi jak na artystów. Ale trzeba kiedyś zacząć ;)
JA mam 16 lat ,Leondre jest ode mnie młodszy o rok, natomiast Charlie starszy o rok.
IDEALNIE!!! Będę z nimi dorastać. Oni rozumieją mnie jak nikt inny. Chociaż nigdy z nimi
nie rozmawiałam.A szkoda,bo mam im dużo do powiedzenia.

Rozdział 1.
Moje marzenie wkrótce miało się spełnić. Koncert już jutro.
-Martyna kochanie idź już spać,bo jutro nie wstaniesz-powiedziała mama.W sumie miała racje,chciałam byc pod studiem już o 7;00 więc musiałam wstać około 5;00 rano!!!
- tak już idę mamuś. dzięki,kocham Cię.
-ja ciebie też słońce.

Ranek:
Długo nie mogłam zasnąć. Praktycznie całą noc rozmyślałam jak to będzie jutro wyglądać. Bardzo bym chciała spotkać Leo i Charliego.  Po tym co dla mnie zrobili to ...ehhh... ja mam takie szczęście że nigdy im tego nie powiem.
Po pół godzinnym szykowaniu się , mama mnie zawołała:
-jeśli chcesz zdążyć to musisz się pospieszyć!-??? czemu krzyczy?
- no ja wiem wiem. czemu tak krzyczysz? tak bardzo chcesz się mnie pozbyć z domu?- spojrzałyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
- dobrze wiesz że nie o to chodzi.
- to o co mamusiu?-prowokuje ją
-wiem jak bardzo ci na nich zależy,a jak ich nie spotkasz to będziesz mi płakać po nocach-kurde,jak ona mnie rozumie. Od razu widać,że to moja mama. Podeszłam do niej i dałam jej buziaka.
-Dobra jedźmy już bo zaraz eksploduje.-uśmiechnęłyśmy się do siebie.
Do miejsca koncertu miałam około godzinę jazdy samochodem. Ale to była najdłuższa godzina w moim życiu. Oczywiście żeby wdrążyć się w klimat słuchałyśmy z mamą BaM po drodze :))

Jestem już pod studio!!! No ja i jeszcze kilka dziewczyn. Kojarzyłam je z grupy. Chwilkę rozmawiałyśmy i okazało się,że one mnie też znają. To takie miłe uczucie. Omg!!! Nie wierze w to co widzę!!! Nie dałam tego po sobie poznać, tak mi się wydaje. Zamurowało mnie ale po chwili zaczęłam biec jak tylko najszybciej potrafię....
- Leondre , Charlie !!! - zaczęłam się drzeć. Nie wiem po co to zrobiłam ,bo wszyscy zaczęli za mną podążać. Ale byłam pierwsza!!! Rzuciłam się na Charliego.
- cześć kochanie.-powiedział po polsku co mnie zdziwiło. Brał jakieś lekcje polskiego?Nie ważne.
- cześć misiu. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę,że cię widzę.
- ja też się cieszę.- po czym wtuliłam się w niego.
- dziękuję ci za wszystko...
- nie ma za...-
- nie przerywaj mi...- ostrzegłam go. Po czym podniósł ręce ... na znak ,że ulega..
- A więc.. jesteście najlepszym co mnie w życiu spotkało. Ty i Leo. Forever together!!  Robicie dla mnie więcej niż może się wam wydawać. KoChAm !!-powiedziałam po polsku
-kocham bardziej --aaaa cudowny
- pójdę do Leo , spotkamy się później ? Jesteś na mnie skazany. Mam M&G :))
- mam nadzieję !!! Do zobaczenia.-przytuliłam go i odeszłam.
Odeszłam od Charlsa i mnie zamurowało. Nie wiedziałam co mam zrobić. Stanęłam jak wryta.
- hej księżniczko...- powiedział Leo , uśmiechnął się do mnie i zaczął się zbliżać.
Ja nadal stałam jak słup soli.
- wszystko w porządku my Polish Queen ?
-aaaa tak, wybacz zapomniałam jak się oddycha.- o nie zrobiłam z siebie kompletną idiotkę.
- heheh:) juź mi się podobasz...