- hehehe , już mi się podobasz..-co on do mnie mówi?
- serio? Znaczy... nie ważne
-wszystko jest ważne księżniczko
-Tak... Dziękuję Ci za wszystko. Pewnie nie raz to słyszałeś ale ja i tak muszę Ci to powiedzieć. Jesteś razem z Charliem dla mnie ogromnym wsparcie....- gadałam i gadałam przez jakieś 2 minuty, po czym Leo mnie przytulił
- dużo słyszałem ale nigdy czegoś takiego.Czuję że jesteś inna od wszystkich ..
-jak inna?gorsza?-już ma mnie dość
- nie nie!
- to o co chodzi?
-szczera,prawdziwa i nie ,,wielbisz" mnie za to ,że jestem popularny tylko za to jaką jestem osobą i za to co robię dla innych
- tak właśnie jest- nie wierzę,że on to mówi właśnie do mnie
- Jesteś wyjątkowa.Mam wrażenie,że nie jestem dla ciebie tylko idolem
-skąd te podejrzenia?
- tak jakoś czuje...i ...- i co ? no mów kochanie
- i ...?-ponagliłam go
- chcesz pogadać jeszcze po koncercie?
- Bardzo bym chciała ale...
-ale?
- ale mnie zapomnisz ja to wiem
- nawet gdybym chciał to nie dał bym rady- spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
- daj mi swój numer
-telefonu?
- tak?- głupia głupia głupia!
- no jasne że telefonu, a po co?
-bo tak -i to mina pedofila
- proszę- dyktowałam mu numer i nie wierzyłam że to nadal on...
- Zadzwonię obiecuję ale teraz muszę już iść...
- będę czekała,pozdrów Charlesa ,bo jest ciągle zajęty-właśnie jak mi się udało z nim pogadać dłużej niż 30 sekund? Farciara hahha
-muszę z nim jeszcze pogadać na M&G..
-Masz?-spytał zaskoczony
- tak - czułam jak robię się czerwona
- To do zobaczenia dzisiaj- pocałował mnie w policzek , a mnie przeszły ciarki.
Poszedł... a ja nadal myślę nad tym co mi powiedział... jestem inna niż wszyscy , że jestem wyjątkowa.
Czy można zakochać się w idolu tak inaczej niż miłością fanki?
Koncert oczywiście fenomenalny. Nie mogło być inaczej. Chłopcy bardzo się postarali. Widać,że czują się u nas dobrze. To świetnie,będą wracać. Nie wiem jak to zrobiłam ale stałam w pierwszym rzędzie. W pewnym momencie poczułam ucisk na klatce piersiowej.
-ałć-syknęłam. To barierka,wbija się we mnie. Osoby z tyłu się pchają. Ale no nic ja wszystko rozumiem. Każda chce sie poczuć dzisiaj wyjątkowo. Nagle...nie moim oczom ukazuje się schodzący po schodach Leondre. A co on robi? Pewnie idzie przywitać się z fankami.
-kocham cie my Polish Queen - stanął przy mnie ,spojrzał mi w oczy i powiedział mi to prosto w twarz.A jak by tego było mało pocałował moją dłoń. Czuje jak bardzo robię się czerwona. Ale co tam,moje marzenia się spełniają. W drugiej części koncertu to Charlie do mnie podszedł. Zaczęło mnie to trochę zastanawiać...Miałam wrażenie jakby na scenie cały czas o mnie szeptali. Pewnie mi się zdawało.
Leondre:
Ona jest niesamowita. Powala mnie z każdą sekundą. Nie znam jej a oddałbym jej wszystko.
- kocham cie my Polish Queen- zszedłem ze sceny i pocałowałem dłoń Martyny mówiąc te słowa. Zarumieniła się. To dobry znak.
-hej Charlie widzisz ją? Podejdź do niej , niech poczuje się wyjątkowa.-wskazałem na Tini
Ciężko mi mówić jej imię. Oby się zgodziła na moją ksywkę.
Charlie:
O co znowu chodzi temu chłopakowi? On to wiecznie coś wymyśli...Spodobała mu się fanka? Zaraz... ja ją pamiętam.Stała przed studiem. Jest mega miła...
Martyna:
Zawsze M&G było przed koncertem. Znaczy jak tam nie wiem ale tak słyszałam. Tym razem było inaczej.
Stałam w kolejce z godzinę i w końcu nadeszła moja kolej.
- hej moja piękna-powiedział Charlie,taki wspaniały
- cześć ,pamiętasz mnie?
-jak mógłbym zapomnieć-uścisnął mnie,wreszcie czułam się komuś potrzebna
-Tini?- krzyknął Leo
Leondre:
No nie wierzę! Ona tu na prawdę jest.Myślałem,że już jej nie zobaczę.
-hej princess -dziwnie na mnie spojrzała. Pożegnała się z Charliem i podeszłam do mnie.
- Tini?- a no tak
- Tak,ciężko mi mówić jakoś twoje imie. Pewnie się naucze ale Tini mi do ciebie pasuje.
- nie ma sprawy.podoba mi się
-wiesz nie mamy teraz za dużo czasu-posmutniałem od razu
-wiem dlatego mi smutno.Ale wcześniej już ci powiedziałam co chciałam więc teraz mogę się tylko wami cieszyć-powiedziała to a ja czułem się jak w niebie. Charlie na mnie parzył ze zdziwieniem.
Charlie:
Jest tu tak wiele dziewczyn a jemu akurat ona zapadła w pamięć. Nie będę im przeszkadzać...
-hej Charles ,chodź do nas-zawołał Leo
- ja muszę zaraz iść i chcę się do was obu przytulić. Zawsze o tym marzyłam.-wtedy wtuliła się w nas
-Prosimy kolejną osobę o podejście. Dziękujemy za przybycie na koncert.
-ehh szkoda,że ten facet skróca czas-powiedziałem
-niestety ale niedługo się zobaczymy,tak?-powiedziała Martyna do nas
-Tak!-krzyknął Leondre
-wiem że muszę już iść ale wcale tego nie chcę-Tini przytuliła się do mnie powiedziała co nieco i odeszła
Leondre:
-zadzwonię ,obiecuję-powiedziałem patrząc jej piękne niebieskie oczy
-nie obiecuj
-dlaczego?
-boję się obietnic
-boisz?dlaczego?
-bo ja się ich nie dotrzymuje to potem strasznie boli..
-nie będzie bolało,przyrzekam -podszedłem do Tini i pocałowałem ją w policzek
-ufam Ci. No to do zobaczenia.-powiedziała i odeszła...
Martyna:
Nadal nie mogę uwierzyć w to co się przed chwilką wydarzyło. Miałam cały swój świat w ramionach. Piękny ,kochany, zawsze wspierający ,uśmiechnięty Charlie i on...I Leo. Jeszcze parę godzin temu powiedziałabym: zwariowany chłopak o czystym serduszku,kochający nutelle i muzykę. Za obydwu oddałabym życie. Ale coś dziwnego stało się między mną a Leo. Coś czego nie czułam. Chciał ode mnie numer? Po co? Przecież i tak nie zadzwoni. Zapomni! Ja to wiem. Muszę przestać myśleć o nim w inny sposób niż jako idol.
Mama na mnie czeka pod klubem.
-cześć słonko. Nie pytam jak było bo twojej minie dużo da się odczytać-zaśmiałam się
-no nie mylisz się. Było mega! Oby więcej takich chwil.-popatrzyłam na nią błagająco
-możesz
-ale co?
-a o co pytasz?
-jeszcze o nic
-a o co chciałaś zapytać?
-czy mogę jechać na koncert w marcu
-no właśnie-skąd ona to wiedziała? KOCHAM JĄ!
Po godzinie dotarłyśmy do domu.Jestem padnięta. Wykąpałam się i położyłam na łóżku. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to telefon w dłoń i nadrabiamy cały dzień nieobecności. Snapchat! To jest cały mój świat w jednej małej rzeczy. Byłam na zdjęciach z koncertu na snapie Charliego.Nie wierzę. To chyba sen. Nie myślałam,że się uda. A co to? Snap Leosia. Ja? Jestem tam. Prawie na każdym zdjęciu. Coś niesamowitego. Leżałam sobie i powili przysypiałam. Nie było późno ale ja byłam tym wszystkim zmęczona.
Zdążyłam przymknąć oczy... zadzwonił mi telefo. Numer nieznany...
No i kolejny rozdział za nami. Jak wrażenia? Pozdrawiam
MaRtYna :*

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJA tu przez ciebie rycze:( tez tak chce♡♡
OdpowiedzUsuń<3 <3
Usuń