piątek, 18 grudnia 2015

Kilometry?Nie istnieją!

Minęły zaledwie dwa dni a ja czuję jakby minęły wieki od mojego ostatniego spotkania z chłopcami. A jak ja sobie to tylko wymyśliłam ? Nie,on mnie na prawdę kocha. Przez te dwa dni zdążyłam napisać z nim już z tysiąc sms ów i gadać godziny na skype. Moja pamięć jest zawalona snapami . Chyba wykrakałam. Dzwoni do mnie obcy numer. Znowu?
-haloo?
-hej Tini
-Charlie?
-tak to ja
-co się stało? z jakiego ty numeru dzwonisz?
- a no tak zapomniałem. Wziąłem telefon mamy,bo mój padł.- nic dziwnego on ciągle ładuje telefon,ja też z resztą.
-musisz coś zrobić.Leo nie daje mi żyć.Ciągle ale to ciągle o tobie mówi.
- przeszkadza ci to?
-nie o to chodzi, tylko on tak za tobą tęskni,że nie może sie na niczym innym skupić.
-to niech do mnie przyjedzie
-serio?
-no tak! Strasznie tego chce.
-powiem mu to
-ale nie mów że to ja ci podpowiedziałam.
-udasz że to niespodzianka?
-jak ty mnie znasz-zaśmialiśmy się
Podałam mu adres i wszystko co potrzebne. On jest jest taki kochany. tak bardzo bym chciała żeby był jeszcze bardziej szczęśliwy. To będzie trudne ale ja coś z tym zrobię.
Charlie:
Idę do Leo. To się chłopak zdziwi.
-stary,jedziesz do niej!-wołam do niego
-co? kogo?jak?-idiota
-kogo kochasz?
-aaaa
--aaaa no właśnie. Wziąłem adres od jej mamy-skłamałem-w weekend musisz do niej jechać bo na pewno też tęskni
-dzięki bracie. Ty zawsze masz pomysły..-no może nie do końca ja ale pomagałem!


Piątek.Wreszcie trochę odpocznę od szkoły. Leo się nie odzywał. Charlie tylko wysłał mi parę wiadomości. Zapomnieli o mnie?
Dzwoni Leo. Ufff.. co za ulga.
-hej księżniczko. Masz trochę czasu?
-dla ciebie zawsze. 
-no to wychodź na dworzec-o matko! Zapomniałam!
-jaki dworzec?-udam głupią
-no ten od pociągów.
-po co?-hahhaha
-wyjdź to sie przekonasz,zrób to dla mnie
- no dobra,dobra.-poszłam
Mam blisko więc to nie trwało długo. 
-LEO!!!-wydarłam się a wszyscy sie na mnie patrzyli jak na idiotkę. Ni obchodzi mnie to. On tu jest. Jest dla mnie. 
-hej piękna.


Leondre:
Jej zapach,tego mi brakowało.
-a Charlie?
-Nie mógł przyjechać. Ale za to jest moja mama. Samego by mnie nie puściła.
-no nić dziwnego Leo. Nadal nie wierze ,że z tak daleka przyjechałeś .
-przyzwyczaj się do tego. -objąłem ją w talii i szliśmy tak do jej domu a mama szła z nami.
-dzień dobry Pani. Prawie bym zapomniała-dba o wszystkich kochana
-Dzień dobry kochanie.Dużo o tobie słyszałam.
-mam nadzieję,że same dobre rzeczy-ona umie zdobyć każdego
-tak tylko dobre-tak trzymaj mamuś

Martyna: 
A co powie mama ? Zapomniałam ją uprzedzić.
Leo zaczął mnie ganiać więc droga do domu była ciekawa. 
-ała...-powiedziałąm
-co sie dzieję?-spytał spanikowany Leondre
-spokojnie to tylko kolano. Trochę boli bo miałam z nim problemy.
-niepotrzebnie biegałaś
-hyyy? a kto mnie do tego zmusił?
-no jaaaa-przeciągał ostatnia literę wyrazu, tak słodko
-musisz ponieść karę
-już się się boje
-nie,Leo ,serio musisz ponieść, ja nie żartuję
- ale co ??-jaki on jest głupiutki czasem
-mnie Leo,nie dam rady iść dalej
-od początku wiedziałem-powiedział zakłopotany
-jadne jasne słonko
-słonko?
-tak się mówi czasem na kogoś kogo sie kocha 
-oj tak na ulicy? Mamo! Ona mi się oświadcza!-co za głupek.
-To przyjmij!-zawołała mama Leo z oddali
-coś ci nie pykło mój książe
-skoro książę ,to wskakuj
-jesteś pewny?
-czemu nie?
- ale ja ostrzegałam ,pamiętaj
-omg jaka ty jesteś..
-ciężka! wiedziałam dlatego nie chc..-przerwał mi
-co ty głupolu.Jestem tak lekka,że prawie cie nie czuje
Po czym przerzucił mnie na swój bok i  zaczął całować.




Dotarliśmy do domu. Stanęłam w drzwiach sama.
-no wchodź Martyna,bo przeciąg robisz-żeby o przeciąg chodziło
-nie mogę
-jak to nie możesz?
-bo mamy gości. 
-gości? nikogo nie zapraszałam.
-ja też nie i to jest niespodzianka.Pamiętasz jak byłam na koncercie?
-no pewnie,sama cię wiozłam.
-właśnie. Charlie i Leo. BaM. Moi idole. A teraz cos więcej...rozumiesz?
-nie....-nie ułatwiasz mi tego mamo
-ostatnio byłam w Wawie,tak?
-no byłaś.
-wiesz czemu?
-nie chciałaś powiedzieć
-pojechałam,bo Leondre chciał si ze mną spotkać.I on tu jest ze swoją mamą. Zrobił mi niespodziankę. Nie złość się,bo ja go kocham. Już nie tylko jako idola...-zarumieniłam się- chodźcie -powiedziałam
-Dzięń dobry-Leo misiek zaczął mówić
Weszli i rozmawialiśmy dość długo. Leo cały czas wypytywał o mnie moją mamę. Ciekawski jest. To urocze,że chce mnie lepiej poznać.
W pewnym momencie zatrzymał mi się świat przed oczami. Zaczęłam płakać. Ze szczęście. Że mam przy sobie wszystko to co kocham najbardziej. Szkoda tylko że bez Charliego i wtedy zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-co jest księżniczko?
-nic, wzruszyłam się
-oooo-przytulił mnie

-o mamy trochę problem. Kto gdzie będzie spać. 
-no to ja z tobą u ciebie Córeczko a Leo tu z mamą.
- a .-powiedziałam smutna
- a może my jakoś tutaj razem sie prześpimy a dzieciaki tam?-kocham tą panią, czyta mi w myślach
-myślisz,że to dobry pomysł?-mamo!
-tak,przecież będziemy obok.
-no to zgoda.

Wykąpałam się i przebrałam:

Weszłam do pokoju a Leo już leżał na moim łóżku. Wpatrywał się we mnie.
- czemu się tak patrzysz?Jestem gdzieś brudna?
-tak jesteś-zaciągnął mnie na łóżko i pocałował

Gdy już ochłonęliśmy powiedziałam:
-cieszę się że tu jesteś,że cię mam choć na chwilkę.
-masz mnie na zawsze, ja teraz jestem tu a za tydzień widzę cię u siebie
-rozumiem że to propozycja
-nie. to Rozkaz
-tak jest panie generale!-zasalutowałam 
-na razie musimy dać tak radę, ale niedługo mogę się przeprowadzić do Polski
-nie możesz i dobrze o tym wiesz.
-dlaczego niby?
- bo masz Charliego. Bo masz tam życie. Zespół..
-a tu mam ciebie..-zaraz się popłaczę. Stało się płaczę.
-nie płacz księżniczko. Nie damy się. Razem pokonamy wszechświat
-Ohh Leo
-wiem wiem jestem słodki
-jesteś-powiedziałam zapłakana
-nie myśl teraz o tym. niedługo wakacje 
-niedługo?
-no tylko parę miesięcy. Przyjedziesz do mnie na całe wakacje. Będziesz jeździła z nami na koncerty. Charlie pewnie się ucieszy.
-tak będzie
-dobra,teraz już śpij kochanie.
-zaraz. musimy wysłać snapa Charliemu-jak powiedziałam tak się stało. Robiliśmy idealny zdjęcie z godzinę. A to ja coś nie tak a to Leo. On bardziej niż ja. Te pięknie ułożone włosy.Zawsze idealnie..ehh musiałam się ugryźć w język żeby go znowu nie pocałować.
- Dobra już wysłałem. Na tt też.Oznaczyłem się i  napisałem że jesteś moją dziewczyną.
-Leo czy ty wiesz co to oznacza?
-tak,że każdy cię pokocha tak mocno jak ja. Dobranoc księżniczko.-pocałował mnie w czoło i zasnęłam bardzo szybko,zmęczona dzisiejszym dniem.


No i kolejny rozdział, wszystko układa się dobrze... czy na długo??
                                                           MaRtYnA 

1 komentarz: