piątek, 8 stycznia 2016

The feeling

Rozdział 8
Czasem gdy wszystko wydaję się być idealne,pojawia się coś lub ktoś ,kto ,,wali'' się prosto w twarz żebyś się obudził. Tak chyba było ze mną.
..........

Chyba straciłam przytomność. Ałć... Moja głowa-bardzo boli. Zaraz..gdzie ja jestem? Jest tak ciemno i zimno. Milion myśli przelatywało przez moją głowę. Ostatnie co pamiętam to widok Leo z BaMbinos. A nie.. rozmawiałam z mamą przez telefon i nagle.. no właśnie..co?


~~w tym samym czasie~~
Leondre:
Gdzie ona jest?Przed chwilą tu była!
-nie widziałyście Tini?
-niee-odpowiedziały prawie chórem
-no musi gdzieś tu być-zacząłem biegać w kółko. Czułem jak robi mi się słabo.
-Tini!!!-krzyczałem.Nie ma jej ,dzwonie..
-Leondre?-spytał Charlie
-nie do ciebie dzwoniłem ale skoro jesteś. Słuchaj. Byłem tu..teraz..ona..nie wiem co robić..
-uspokój się bo nic nie rozumiem...przed chwilą ze mną rozmawialiście,gdzie jest Martyna??
-no właśnie! Stała tu przed chwilą ,ja się na chwilę odwróciłem i już jej nie było..-jęczę zrozpaczony
-poszukaj jej w pobliżu-no co ty nie wpadłem na to
-patrzyłem... nigdzie jej nie ma
-no dobra.Rozłącz się ,dzwoń do jej mamy i to już. Będzie wiedziała co zrobić... A ja szukam samolotu i postaram się być jak najszybciej.
-dzięki bracie...

Charlie:
Jejku.. Dopiero co moja głowa odpoczęła od Julki , a tu takie coś. Mam nadzieję,że nic nie jest Tini. Jest dla mnie jak siostra. Nie wybaczę sobie jak coś jej się stanie...Nie! Charlie!Nie mówi tak!
-mamo,muszę jechać do Polski...
Leondre:
Od razu zadzwoniłem do jej mamy. Na początku myślała,że robimy sobie żarty,a potem już zrozumiała,że to coś poważniejszego. Po dwóch godzinach była już ze mną. Oczywiście zawiadomiła policję i wszyscy już jej szukali. Była na mnie zła. Znaczy jak ją pytałem to mówiła,że nie ale ja tam wiem swoje. W sumie sam jestem na siebie zły. Nie..to za mało powiedziane. Jestem na siebie wściekły. Jak mogłem do tego dopuścić?Jak mogłem dopuścić do tego,że moja księżniczka zniknęła.
-Leo-powiedziała Pani Maja -to nie twoja wina.Nie martw się ,ona się znajdzie.Wszystko będzie dobrze.
-wiem...nie może być inaczej.
Pani Maja:
Mówiąc do Leo te wszystkie słowa...chciałabym żeby stały się prawdą.To trudne...Moja mała córeczka. Tak się o nią boją. Nie wiem gdzie jest,czy głodna,czy jest jej zimno. Czy płacze,a może chce się przytulić...
Leondre:
Postanowiłem napisać posta na twitterze.
Część moje piękne. Mam poważną sprawę. Jeszcze dwie godziny temu powiedziałbym,że jestem najszczęśliwszy na świecie.Ale teraz... Chodzi o to,że Tini zniknęła...Nikt nie wiem gdzie ona jest. Jeśli ktoś z was ją gdziekolwiek zobaczy,to proszę o pomoc. To na prawdę ważne.

W sumie nie liczyłem na zbyt wiele. Ale każda pomoc się liczy. Tak na prawdę to może być wszędzie...
-Leondre..chodź pojedziemy do domu... Tutaj i tak nic po nas...Charlie dzwonił o powiedział,że nie dotrze wcześniej niż rano.
-Ja nigdzie nie idę. Skoro ona jest nie wiadomo gdzie to ja tu zostaję...-powiedziałem stanowczo
-Ona by tego nie chciała. Nie chciała by,żebyś przez nią cierpiał. No dobrze...Nie do domu ale chociaż do hotelu.
-no dobrze..-zgodziłem się bo wiedziałem,że Pani Maja nie odpuści....

Hejka :) Przepraszam,że tak długo nic nie było. I przepraszam,że dzisiaj tak krótko. Obiecuję,że następny będzie dłuższy ;)
                                MaRtYnA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz